O mnie

Skok Krzysztof, Zdjęcie - Gruzja, Tbilisi - czerwiec 2007
Witam wszystkich !

Niniwa Team


Strony

Szukaj

Patronat honorowy
POLSKI KOMITET OLIMPIJSKI
Polski Komitet Olimpijski


Meta

Subskrypcja

AdSense

Warto zajrzeć

Starsze Wpisy »

Gibraltar - Maroko

Kategorie: 2014 Maroko | 25. październik 2014 | dodano przez krzysiek | nie skomentowano

             Za Lizbona na ok. 250 km zlapalem stopa na Pd Portugalii, a nastepnie popedalowalem - najpierw na Gibraltar a pozniej do promu w Algercis. To pierwsze panstwo jest na tyle male, ze miesci sie na jednym zdjeciu i jest jakby angielskim miastem, tylko ruch prawostronny. I ty Hiszpanie mowia plynnie po angielsku, co sie znacznie rozni - odkad wjechalem z Portugalii ponownie do Hiszpanii, spotkalem przez 3 dni raptem 3 osoby- jedna to pracownik kasy biletowej w porcie, z ktorymi moglem w miare normalnie porozumiec sie po angielsku! Gatka na migi, a nawet policjant mial pretensje, ze nie znam hiszpanskiego i z tego powodu nie chcial mi pomoc!

           Maroko jest fajne, tego sie spodziewalem. Jestem zadowolony, ze chociaz na kilka godzin tam poplynalem. Diametralnie inna kultura, ale ludzie wyluzowani i bardzo serdeczni. Tylko tych z portu mozna podzielic na 2 kategorie - jedni chca wyciagnac kase, a inni na wszelkie sposoby udowodnic swoja wyzszosc/wladze, nawet jak jej nie maja. Ale tak zachowuja sie ludzie, ktorzy czuja, ze maja mozliwosc wyciagniecia pieniedzy albo mozliwosc udowodnienia swojej wyzszosci. Po powrocie do Algercis, wsiadlem do pierwszego z brzegu autobusu i pojechalem do Barcelony - ok. 1100 km w 19h i 115 euro (w tym 10 euro za rower, ktorego wg oficjalnego maila nie przewoza, ale na bilecie wydrukowali jego przewoz). Atostop nie wchodzil w gre - Hiszpanie nie biora, a pozostalych tam praktyczni nie ma. A po za tym to szkoda mi czasu na tych ignorantow. Teraz czas na Andore i 6 panstw w 2 tygodnie - nie wiem czy dam rade, ale probowac warto.

Fatima - Lizbona

Kategorie: 2014 Maroko | 19. październik 2014 | dodano przez krzysiek | nie skomentowano

      Dotarlem do trzeciego celu wyprawy, czyli Fatimy. Ale nie bylo juz tak latwo i milo. Wyjazd z Santiago de Compostela sprawil wiele trudnosci i realnie nadlozylem 20km, a przez kolejne dni padalo. Szczgolnie sroda i czwartek lalo - na wjezdzie do Lizbony moc deszczu mozna bylo porownac do cisnienia z weza strazackiego. Jest cieplo - najnizsza temperatura to 18st., ale niesamowita wilgotnosc. Jednak ludzie sa niesamowici, szczegolnie portugalczycy, ktorzy pomagaja jak moga - nawet za mnie pilnuja wlasciwej drogi do Fatimy! Zyja biedniej niz Hiszpanie czy Francuzi, ale sa weselsi i wszedzie pelno barow z kawa i ciastkami - na to wszycy maja czas!

       Fatima to miejsce globokich przezyc duchowych, gdzie wszystko zostaje z tylu. Mi ona najbardziej przypominala Czestochowe. Na koniec tylko sytuacja z przedmiesc Lizbony, bardzi fajnebgo miasta, podobnie jak Porto. Nocuje u zabieganego rodaka, widze go raptem kilkanascie minut. Mam pokojm, prysznic i kuchnie do dyspozycji, ale przydalaby sie pralka, bo jestem nie tyle brudny co czuc stechlizna od wilgoci - ty jedziesz na rowerze, wiec smierdziec musisz!

Santiago de Compostela

Kategorie: 2014 Maroko | 13. październik 2014 | dodano przez krzysiek | nie skomentowano

Ciężki tydzień. Tym razem, jak wystartowałem w poniedziałek rano z Lourdes, tak dopiero w niedzielę zatrzymałem się w Europejskim Centrum Pielgrzymkowym Jana Pawła II w Monte del Gozo, 5 km od Katedry w Santiago de Compostela.

Był to tydzień gór. Codziennie ponad 1000m przewyższeń, w tym dwa razy powyżej 2000m, a 3 razy nie wiele zabrakło do tej liczby. Już w środę byłem ujechany, a w czwartek rano przyszło jechać w deszczu pod wiatr. Na szczęscie po kilkunastu km spotykam irlandzkie rodzeństwo, Ruth i Cathal, którzy na dwa dni dali mi koło i w ten sposób umożliwili mi dotarcie do Monte del Gozo już w niedzilę po południu. W sobotę dwie duże góry k. Ponferady, czyli miejsca, gdzie M. Kwiatkowski wywalczył dwa tygodnie temu Mistrzostwo Świata w kolarstwie. Od kibiców słyszałem okrzyki Poland champion! Ale swoim tempem spokojnie przejechłem 152 km robiąc 2373 m przewyższeń. A w niedzilę ponownie góry, ale tylko 112 km, więc nawet jazda w deszczu i ok. 10 km po szutrach i błotach nie powstrzymało mnie przed dotarciem do celu.

A dzisiaj rano spokojnieudałem się do Katedry w Santiago de Compostela, aby pomodlić się przy grobie Św. Jakuba. Przy okazji zarejestrowałem się i odebrałem dyplom ukończenia Camino de Santiago. Szkoda, że to już koniec mojej przygody z Camino. Poznaję tu wielu fajnych ludzi, którzy pokazują całkiem inny świat. Ale cóż - czas na Fatimę. Buen Camino!

Camino de Santiago

Kategorie: 2014 Maroko | 8. październik 2014 | dodano przez krzysiek | nie skomentowano

W poniedzialek wyruszylem z Lourdes w droge do Santiago de Compostela. I od razu zafundowalem sobie najwieksze gory, jakie byly w poblizu, tj. Col du Soul - 1474 m.n.p.m., Col D’Aubisque - 1709 m.n.p.m. a na koniec Col du Pourtalet - 1794 m.n.p.m., a lacznie przewyzszenia wyniosly 2896m. Niestety juz na pierwszym Col spadl mi aparat i przez dzien jechalem bez aparatu, ale w Pampelunie kupilem nowy. Ostatnie 2 dni jazdy przez Hiszpanie to same gorki - codziennie ponad 1700m przewyrzszen. Do tego dzis po poludniu dopadl mnie czolowy, silny wiatr, ktory zmusil mnie do przymusowego noclegu po 134 km. Jade trasa do Santiago i na razie nocuje w miejscach przeznaczonych dla pielgrzymow - co jak na razie kosztuje mnie po 5 euro za noc.

Lourdes

Kategorie: 2014 Maroko | 5. październik 2014 | dodano przez krzysiek | nie skomentowano

Udalo sie. Na koniec drugiego tygodnia, po przejechaniu lacznie 1688km docieram do Lourdes. Niesamowite miejsce otoczone gorami.

Ale po kolei. W poniedzialek wyruszylem z Paryza w deszczu i wietrze. W Orleans na szczescie pogoda sie poprawila i przestalo wiac.  Ale rozbolalo mnie kolano. Zwalniam troche tempo, aby go nie przeforsowac. Na szczescie od wtorku mam syper pogode i praktycznie bezwietrzna przez caly tydzien. Natomiast jest niesamowicie duzo pagorkow. Nie przypominam sobie, abym na jakiejs wyprawie mial tyle gorek co teraz. Jedna jedzie sie super, opalam sie, a spotykani ludzie sa niesamowicie serdeczni. Komunikacja z nimi jest utrudniona, bo rzadko kto zna angielski, ale jest fajnie. Nocuje u ksiedza, u 2 rodzin przypadkowo poznanych oraz dwa razy w domach dla pielgrzymow do Saniago de Compostela. Wszystko bezplatnie.

Starsze Wpisy »

Książka

  • Przeżyj podróż jako czytelnik
    - Fotografie, zdarzenia, relacje
    - dziennik podróży !
  • Rowerem przez Świat
  • Rowerem na Igrzyska

Kategorie

Archiwa

Inne

Sponsorzy

  • Buzz Marketing
  • MojaHonda.pl
  • MojaHonda.pl