O mnie

Skok Krzysztof, Zdjęcie - Gruzja, Tbilisi - czerwiec 2007
Witam wszystkich !

Niniwa Team


Strony

Szukaj

Patronat honorowy
POLSKI KOMITET OLIMPIJSKI
Polski Komitet Olimpijski


Meta

Subskrypcja

AdSense

Warto zajrzeć

Starsze Wpisy »

Rowerowe szaleństwo – 363 km w 22h 45min

Kategorie: 2014 | 10. wrzesień 2014 | dodano przez krzysiek | nie skomentowano

 Rowerowe szaleństwo, czyli Sztum-Wełtyń w niespełna dobę! Bo inaczej nie można tego nazwać, co zrobiliśmy wspólnie z Andrzejem Podolskim, moim kompanem z wyprawy do Ziemi Świętej i pomysłodawcą wypadu w odwiedziny do kolegi pod Szczecinem. I to bez przygotowań!

 

 

Pomysł był prosty – stratujemy w piątek (5 września 2014 r.) o godz. 8 rano ze Sztumu i jedziemy tak długo, aż dotrzemy na ranczo Zbyszka Hańczuka w Wełtyniu (6 km od Gryfina, kolegi Andrzeja Podolskiego). Jak zaplanowaliśmy, tak zrobiliśmy. Początkowo jedziemy tempem ok. 26-27 km/h, a za Starogardem Gdańskim zwalniamy do ok. 24-25km/h i z tą szybkością docieramy do Wałcza przed 20-stą. Po drodze mamy postoje regeneracyjne w Starogardzie Gdańskim, Czersku, Człuchowie i Jastrowie, a w Krojantach k. Chojnic zatrzymujemy się na chwilę zadumy pod pomnikiem bitwy z kampanii wrześniowej 1939 roku.

 

W Wałczu spędzamy ok. 1,5 godz. – tam uzupełniamy zapasy żywnościowe na noc, a w restauracji za miastem jemy po ciepłej pomidorowej. Słoneczna pogoda zamienia się w chłodną noc ( w ciągu dnia temperatura dochodziła do 25°C, a w nocy spadła nawet do 11°C), więc również odpowiednie ubranie założyliśmy. Księżyc świecił i jechało się całkiem nieźle. Planowane odpoczynki robimy sobie w Kaliszu Pomorskim, Reczu, Suchaniu i Stargardzie Szczecińskim. Wyjeżdżając z Wałcza mieliśmy na licznikach już 125 km, więc wiedzieliśmy, że to celu jest ok. 140 km. To nas motywowało do dalszej jazdy, a jednocześnie nie musieliśmy się spieszyć, aby ukończyć dystans przed upływem 24h. I tak też się stało. Nie małe było zdziwienie gospodarza, którego obudziliśmy go o 6.45 po przejechaniu 362,47 km ze średnią prędkością 20,74 km (rzeczywisty czas jazdy – 17:28:16h i 1538m przewyższeń). Mając na uwadze, że na start miałem ponad 11 km, to mój wynik w jeździe 24h wynosi 364 km.

Nie czułem się specjalnie zmęczony. Wypiłem piwo na rozluźnienie mięśni i poszedłem się położyć. Wstałem ok. 14 i przez kolejne 24 godz. był relaks w gospodarstwie agroturystycznym Pana Zbigniewa Hańczuk. Była nawet propozycja przejażdżki konnej, ale mi się nic nie chciało. Oddałem się leniuchowaniu. W niedzielę po południu nasz gospodarz odwiózł nas na dworzec do Stargardu, skąd pociągiem wróciliśmy do Tczewa. Stamtąd do domu miałem 30 km – w sam raz na przejażdżkę dla rozluźnienia mięśni po większym wysiłku.

 

Wypad do Wełtynia to dla Andrzeja Podolskiego niesamowita sprawa. 64-letni pan z brzuszkiem, który rowerem jeździ do sklepy po chleb, wsiada z dnia nadzień na rower, aby jechać prawie dobę! Ma niesamowity hart ducha i dużą motywację, którą cały czas podtrzymywali koledzy telefonami z pytaniami, czy już wysyłać po niego karawan (twierdzili, że jego serce nie wytrzyma takiego wysiłku)! Natomiast ja potraktowałem wycieczkę jako przetarcie przed kolejną wyprawą, tym razem na Zachód. A jeżeli się uda to chciałbym w opcji rowerowo – autostopowej dotrzeć do Maroka. Za kilka dni ostatecznie będę wiedział, czy na pewno i kiedy ruszam w trasę.

 

Statystyki trasy Sztum – Wełtyń:

·         dystans – 362,47 km

·         rzeczywisty czas jazdy – 17:28:16 h

·         średnia prędkość – 20,74

·         całkowity czas jazdy – 22:45 h

·         przewyższenia – 1538 m

Koniec Skandynawskich wakacji

Kategorie: 2014 | 25. lipiec 2014 | dodano przez krzysiek | nie skomentowano

20 lipca, po 32 dniach podróży, wróciłem do domu. W tym czasie promem popłynąłem do Karsklony, a następnie popedałowałem przez Szwecję, Danię, Norwegię, Finlandię, Estonię, Łotwę, Litwę do Polski. Była to fajna, wakacyjna przygoda. Co prawda, na rowerze pokonałem tylko 4077 km, a dodatkowo z braku czasu i z chęci zobaczenia jak największej ilości fajnych miejsc, kolejne 1591 km zaliczyłem na podwózkach.

 

Wakacje były bardzo udane, a za Kopenhagą, Sztokholmem czy Tallinem już tęsknię. No i oczywiście niesamowici ludzie, których poznałem w podróży. Miałem namiot, ale okazał się zbyteczny. Spałem w mieszkaniach, w TIRach, szałerkach nieczynnych restauracjach –wszystkie noce były za darmo. No i renifery, których w Laponii jest pełno. A na dodatek – im bardziej przesuwałem się na północ tym było bardziej gorąco – 6 kolejnych dni w temperaturze ok. 30°C, a ja w tym czasie na trasie Oëstersund – Rovaniemi – Oulu pokonuje 1123 km.

 

Dziękuję wszystkim za pomoc, okazaną życzliwość i dobre słowo.

 

A kto ma ochotę to może posłuchać rozmowy z Panem Włodzimierzem Raszkiewicz z Radia Gdańsk w programie „Kawałek świata i herbata” pod adresem http://radiogdansk.pl/index.php/audycje-rg/kawalek-swiata-i-herbata/item/15277-krzysztof-skok-miesiac-wakacji-za-tysiac-zlotych.html

 

 

Mikołaj jest OK!

Kategorie: 2014 | 8. lipiec 2014 | dodano przez krzysiek | nie skomentowano

           Udało się. Dotarłem do wioski, w której mieszka Św. Mikołaj. Całkiem w porządku gościu, nawet po polsku “Dzień dobry” powiedział! A przy okazji dotarłem za koło podbiegunowe powrotne. Dalej na północ nie jadę. Teraz już powrót do kraju.

Zanim dotarłem do fińskiej Laponii, po wyruszeniu z Drammen, pojechałem zobaczyć skocznię w Oslo Holmenkolen, a następnie przez Lillehammer,  Trondheim  dotarłem do Oestersund w Szwecji i stąd ruszyłem na północ szwedzką drogę nr 45 do miasteczka Arvidsjaur i dalej szwedzką Laponią do Tornio w Finlandii. Od Oestersund codziennie mam po 30 stopni, mimo że jadę na północ! Ale jedzie się super - codziennie po 180 - 190 km i czuję się świetnie - przyszła forma!

Oslo - Drammen

Kategorie: 2014 | 29. czerwiec 2014 | dodano przez krzysiek | nie skomentowano

Dzisiaj odpoczywam w Drammen, 40 km na poludnie od Oslo. Wczoraj zwiedzalem stolice Krolestwa Norwegii i dotarlem do Drammen, gdzie bylem na ognisku integracyjnym naszej Polonii.

Jest fajnie.Chlod przeplata sie z sloncem, ale daje rade. Ludzie sa mili, ale zdystansowani. Chetnie pomagaja, a krajobrazy sa naprawde fajne. Na razie na rowerze pokonalem tylko 925 km, ale rozkrecam sie. Od poniedzialku ruszam na polnoc, na ktorej co chwile slysze, ze obecnie sa tam przelotne opady sniegu! ta pogoda zwariowala.

Pozdrowienia ze Sztokholmu

Kategorie: 2014 | 25. czerwiec 2014 | dodano przez krzysiek | nie skomentowano

Jade przez Skandynawie. Pierwszy dzie i od razu zaskoczenie. Pytam sie ok. 22 o droge, a otrzymuje zaproszenie na nocleg od goscinnych Szwedow kolo Kristianstad!

Dalej jade przez Lund do Malmo, skad musze jechac pociagiem do Kopenhagi, poniewaz most jest autostrada. Dalej kieruje sie wzdluz ciesniny Sund do Helsingor, gdzie promem opuszczam piekna Danie i witam Szwecje w Helsingborg. Dalej Geteborg, a obecnie jestem pod wrazeniem przepieknego Sztokholmu (podobnie jak Kopenhaga). Fajnie jezdzi sie na rowerze po miastach, gdzie jest duzo dobrze oznakowanych sciezek, ale poza miastami, jezeli nie mozna jechac glowna droga, to sie fatalnie nawiguje, traci duzo czasu i nadklada sporo drogi. Teraz czas na Oslo.

Starsze Wpisy »

Książka

  • Przeżyj podróż jako czytelnik
    - Fotografie, zdarzenia, relacje
    - dziennik podróży !
  • Rowerem przez Świat
  • Rowerem na Igrzyska

Kategorie

Archiwa

Inne

Sponsorzy

  • Buzz Marketing
  • MojaHonda.pl
  • MojaHonda.pl