O mnie

Skok Krzysztof, Zdjęcie - Gruzja, Tbilisi - czerwiec 2007
Witam wszystkich !

Strony

Szukaj

Patronat honorowy
POLSKI KOMITET OLIMPIJSKI
Polski Komitet Olimpijski


Meta

Subskrypcja

AdSense

Warto zajrzeć

Archiwum dla maj, 2008



23.05.2008r. - 46. dzień wyprawy

Kategorie: Relacje z wyprawy, Rosja | maj 27th, 2008 | by admin | 5 komentarzy

Wstalem zgodnie z umowa z gospodarzami o 6, ale nie slychac bylo, aby ktos juz wstal, wiec postanowilem pospac sobie jeszcze 30 min. Z braku wody toalete ograniczono mi do przemycia twarzy. Sniadanie bylo bardzo dietetyczne – ziemniaki z proszku i do tego chleb – baton. Malo syte i malo kaloryczne. Gospodarz ok. 7.30 pozegnal sie i poszedl na autobus. Ja wyryszylem kilkanascie minut pozniej, robiac pamiatkowe zdjecia.

Do poludnia bylo pochmurno i wial zimny, boczny wiatr. Ok. poludnia, kiedy wyszlo slonce, zrobilo sie calkiem przyjemnie.

Ja mialem tylko jeden cel – dotrzec do Czelabinska jak najmniejszym nakladem sil i mozliwie jak najwczesniej.

Jako ze drag byla prawie plaska, wiec szlo mi nienajgorzej. Za nim dotarlem na nocleg, przejechalem prawie cale miasto. Nic specjalnego, poza jedna cerkwia, nie zauwazylem. Na miejscu bylem ok. 15.30. Czekal na mnie obiad oraz osoby, ktore wiedzialy co to jest “cywilizacja europejska” – wiec byl prysznic, a jedzenie bylo bez zbednych tluszczy i kaloryczne.

Kolano mnie troche pobolewa, glownie rano i pod koniec dnia (pomimo tabletek). Czuje takze, ze cale nogi jakby z waty byly. Postanowilem wiec, ze przejde sie po aptekach i kupie jakas odzywke. Niestety, znowu dramat! Pomimo dlugich i spokojnych tlumaczen w czym rzecz, panie w aptekach nic nie pomogly. Proponowaly mi zwykle witaminki (standard), a jedna probowala wcisnac zwykla masc przeciwbolowa, abym smarowal nia cale nogi. Odzywke, ktora mialem z Polski podobno na oczy nie widzialy, a jej sklad i zawartosc z innymi porownac nie chcialy. Odzywek w proszku zadnych nie mialy dopoki nie podawalem im nazwy tej kupionej w Moskwie – wowczas ta byla! A jedna farmaceutka odeslala mnie po prostu do innej apteki stwierdzajac, ze oni czyms takim sie nie zajmuja. A na dodatek drugi dzien jestem lekko przeziebiony, wiec od wczorajszego wieczoru biore tabletki przeciw przeziebieniu. W efekcie chyba zoladek sie zbuntowal.

dystans dnia – 93,97 km

czas jazdy – 5:08:14 h

srednia predkosc – 18,29 km/h

dystans calkowity – 3599 km

calkowity czas jazdy – 203:52 h

Czytaj cały Wpis »

22.05.2008r. - 45. dzień wyprawy

Kategorie: Ciekawe przygody, Relacje z wyprawy, Rosja | maj 27th, 2008 | by admin | brak komentarzy

Przed 8 rano bylem juz gotowy do drogi – 45 min zajela mi poranna toaleta, pakowanie i sniadanie. Na droge do bidonow dostalem herbate. Oczywiscie brata – lesnika nie bylo. Poprzedniego dnia straszono mnie intensywnymi podjazdami, na ktorych mialem polec. Co prawda na dodatek 3 dzien z rzedu byl upal, ale z podjazdami nie bylo az tak zle – wszystkie pokonalem. Wg znakow najdluzsze byly po 6 km (dwa), a kont nachylenia nie przekraczal 6% (w rzeczywistosci mogly byc troche wyzsze, poniewaz znaki w Rosji nie sa zbyt dokladne i czesto z drugiej strony jest troche inna informacja o koncie nachyenia). Po tych dwoch najdluzszych podjazdach zaliczylem 10 km zjazdu. Sam podjazd na granice Euro – Azjatycka byl juz krotki i niezbyt trudny. Znajduje sie on pomiedzy 1755 a 1756 km drogi od Moskwy w kierunku Czelabinska. Spedzilem tam ok. godziny, robiac pamiatkowe zjecia, wysylajac kilka SMSow i wypilem herbate w barze. Poza samym znakiem inormujacym o granicy Europy z Azja, est tam tylko maly bar i duzy plac. Ludzi prawie wcale.

Przez kolejne dwie godziny przejechalem ok 13 km – najpierw zerwal sie wiatr i wygladalo, ze bedzie burza, a pozniej zjechalem do wioski aby uzupelnic zapasy i troche pojesc. Tam w spozywczaku zbulwersowalem sprzedawczynie faktem, ze nim o cos poprosilem, najpierw zapytalem ile to kosztuje. Od razu zapytala, z jakiego kraju jestem! Pozniej juz tylko jechalem. Droga prowadzila jakby przez plaskowyz – bylo duzo pol uprawnych i nie wiele wzniesien czy zjazdow. Chociaz chyba minimalnie prowadzila w dol. Na 105 km trafilem na wiekszy postoj ciezarowek z hotelem, wiec trzeba bylo pojechac kawalek dalej (wowczas ludzie raczej nie odsylaja do hotelu). Ale zaczelo straszyc burza (troche nawet kropilo). 5 km dalej byl zjazd do kolejnej wsi i tam sie udalem.

Nocleg otrzymalem u rodziny, ktora rok wczesniej troche sie spalila – tzn. spalila sie weranda i fragment domu. Remont jeszcze trwa i raczej w tym roku sie nie skonczy z powodu braku pieniedzy – on zarabia 8000 rub., a ona 7000 rub. (dwoje dzieci jeszcze na utrzymaniu). On jest bardzo spokojnym i ugodowym czlowiekiem, a ona bardzo przemadrzala – wszystko wie zdecydowanie najlepiej, zaprzeczala nawet moim informacjom o cenach biletow kolejowych, ktore uzyskalem w kasach biletowych w Moskwie! Ok. 23 wrocil do domu 16-letni syn. Wraz z nim przed dom przyszla grupa jego przyjaciol. Probowali wywolac mnie przed dom, aby mogli sie ze mna lepiej poznac. Ale nie chcialo mi sie wychodzic wieczorem na dwor. Pozniej okazalo sie, ze chcieli abym dal 100 rub. na piwo.

dystans dnia – 113,31 km

czas jazdy - 6:28:55 h

srednia predkosc – 17,48 km/h

Czytaj cały Wpis »