Archiwum dla maj, 2008



21.05.2008r. - 44. dzień wyprawy

Kategorie: Rowerem na Igrzyska - Pekin 2008 | maj 27th, 2008 | by admin | brak komentarzy

Nocleg w bani byl spokojny, ale spanie na deskach nie bylo zbyt wygodne. Rano dostalem herbate i przegotowana wode do bidonow od mojego gospodarza Ormianina (interesowala go religia katolicka w Polsce).

Do ok. 17 na drodze byl niesamowity upal. Podjazdow nie bylo az tak strasznie duzo i nie byly zbyt trudne (wg znakow najdluzszy mial 7 km I nie przekraczaly 10% nachylenia).

W drodze przyszlo mi takze robic dwa razy gume w tylnim kole.

Ok. 15 trafil sie wiejski sklep, bardzo tani, jakies 500 metrow od glownej drogi. Tam uzupelnilem zapasy i zjadlem kanapki oraz porozmawialem sobie ok. godziny z paniami z obslugi. Prym wiodla jedna, ktora interesowala cala moja podroz oraz Polska. Pod koniec rozmowy dala mi na droge chleb, kawalek suszonej kielbasy i prawie 1kg ciastek!

Jak tylko wyjechalem na droge, zauwazylem postoj dla ciearowek, na ktorym spotkalem Pana Wieslawa z Siemiatycz. Poczestowal mnie kawa i dluzsza chwile sobie porozmawialismy. W tym czasie przez chwile mocno padalo – dzieki temu troche sie ochlodzilo.

Mialem wowczas na liczniku 62 km, a plan byl przekroczyc 100 km. Kiedy go wykonalem, nic nie bylo przez kilkanascie kilometrow. Wkoncu trafilem do miasta Satka, gdzie na jego obrzezach dostalem nocleg. Gospodarz u brata mieszkajacego za sciana zoorganizowal goraca banie. U niego tez siedzielismy pozniej ponad godzine i rozmawialismy. Brat, lesnik, pracownik Parku Narodowego Uralu chcial mnie najpierw nastepnego dnia wiezc samochodem na seminarium do Czelabinska, a gdy ja zgodzilem sie tylko jechac rowerem – mialem sie rano spotkac z dyrektorem Parku, 3 km dalej. Oczywiscie mialy byc wspolne zdjecia i kasa za promocje Parku. Jakos mu jednak w to wszystko nie wierzylem. Wieczor z moim gospodarzem spedzilismy na rozmowie przy latarce – w tym czasie, gdy ja przeczekalem krotki deszcz, 50 km dalej przeszedl huragan, ktory zerwal druty elektryczne. Pierwszy raz od 5 lat. Probowal mnie nauczyc troche lokalnego jezyka, np. rahmat – dziekuje.

dystans dnia – 115,02 km

czas jazdy - 6:29:54 h

srednia predkosc – 17,69 km/h

max. predkosc – 64,20 km/h

Czytaj cały Wpis »

20.05.2008r. - 43. dzień wyprawy

Kategorie: Rowerem na Igrzyska - Pekin 2008 | maj 27th, 2008 | by admin | brak komentarzy

Poranek niczym specjalnym nie roznil sie od pozostalych, no moze z malymi wyjatkami - dostalem kanapki na droge oraz udalem sie do apteki, aby rozejrzec sie za solidna odzywka. Bez szans. Kobieta chciala mi najpierw wcisnac zwykle witaminy, bo innych nie ma. A jak pokazalem odzywke, ktora kupilem w Moskwie, to od razu byla, tyle ze o 20% drozej! W drodze, jeszcze w Ufie, kupilem jakies witaminy w tabletakach - tu jednak sprzedawczyni najpierw porownala zawartosc witamin jakie mialem z Polski i swoich, a dopiero pozniej polecila.

Nie spieszac sie, wyruszylem przed 11 z zalozeniem, ze 400 km do Czelabinska podziele na 4 dni, aby w gorach oszczedzic kolano. Jednak dzis zrobilem troche wiecej kilometrow niz srednia, poniewaz tylko ostatnie 25 km mozna bylo nazwac jazda w gorach. Wczesniej bylo kilka wzniesien, podobnych do tych, ktore mialem po drodze wczesniej. A na dodatek, oprocz pierwszych 25 km, wiatr mi sprzyjal. Robilem takze duzo przystankow. Na pierwszym przystanku dla TIRow za Ufa zauwazylem samochod na polskich rejstracjach, ktorego kierowca byl Bialorusin.

Porozmawialismy sobie z Dmitrim (bardzo mily czlowiek) dluzsza chwile i zrobilismy zdjecie na pamiatke. Na kolejnym postoju byly dwa TIRy z Polskimi kierowcami.

Rowniez byla chwila milej rozmowy z rodakami. Podobnie troche czasu stracilem na rozmowe z milicjantami, a ok. 19 zauwazyli mnie ludzie z przydroznego baru i zawolali.

Poczestowali mnie herbata, a nastepnie obiadem i ponownie herbata. Jedzac i rozmawiajac troche sie rozejrzalem - calkiem fajne miejsce. Jest tam hotel i domki letniskowe oraz restauracja. A wszystko to znajduje sie kolo miasta Asza, na 1564 km do Moskwy, po prawej stronie. Za ta restauracja zaczely sie prawdziwe “gorki”.

Nocleg wypadl w miescie Sim. Pytani Ludzie (przydrozni handlarze) wzdluz glownej drogi nic nie wskazali, a jedynie jeden Ormianin z przydroznego baru poczestowal mnie herbata. Wiec zjechalem na skraj miasteczka i tam pierwszy zagadniety czlowiek pozwolil mi zaadoptowac banie na noclegownie! Minusem calego dnia byl straszny upal (ok. 30 stopni). Na odslonietym fragmecie prawego uda (slonce mam z prawej strony, jade w szortach i nakolennikach) porobily sie pecherzyki - nie pomogl nawet krem z filtrem. Kolejne dni niestety bede musial jechac w dlugich spodniach.

dystans dnia - 122,20 km

czas jazdy - 6:12:20 h

srednia predkosc - 19,69 km/h

Czytaj cały Wpis »

Książka

  • Przeżyj podróż jako czytelnik
    - Fotografie, zdarzenia, relacje
    - dziennik podróży !
  • Rowerem przez Świat
  • Rowerem na Igrzyska

Kategorie

Archiwa

Inne

Sponsorzy

  • Buzz Marketing
  • MojaHonda.pl
  • MojaHonda.pl

Patronat medialny

  • BikeWorld.pl
  • Odyssei.com
  • bezdroza.pl
  • www.swiatpodrozy.pl