O mnie

Skok Krzysztof, Zdjęcie - Gruzja, Tbilisi - czerwiec 2007
Witam wszystkich !


Strony

Szukaj

Patronat honorowy
POLSKI KOMITET OLIMPIJSKI
Polski Komitet Olimpijski


Meta

Subskrypcja

AdSense

Warto zajrzeć

Archiwum dla maj, 2008



13.05.2008r. - 36. dzień wyprawy

Kategorie: Rowerem na Igrzyska - Pekin 2008 | maj 18th, 2008 | by admin | brak komentarzy

Przebudziło mnie zimno w moim oddzielnym domku, w którym spałem. Gdybym spał w moim puchowym śpiworze z Cumulusa, nie byłoby tego problemu. A tak skończyło się na tym, że ponownie włączyłem grzejnik elektryczny na pełną parę i ubrałem ciepłą bluzę. Mój gospodarz przyszedł po mnie o 7 rano, aby zabrać na śniadanie. Przed 8 byłem już na trasie z założeniem, że muszę przejechać 140 km.

Droga była mniej pagórkowata niż wczoraj, ale nadal kręta i dziurawa miejscami, a miejscami super. Przez cały dzień jechałem „aleją” pośród drzew, a co kilka kilometrów była jakaś miejscowość. Po jakiś 40 km wjechałem na teren Republiki Czuwaszji. Znaku informacyjnego nie widziałem, ale zauważyłem, że wszystko jest jakby bardziej zadbane, mniej śmieci przy drodze. Ceny najniższe, jakie dotychczas spotkałem: czarny chleb – 13,50 rub., lody w wafelku (z zamrażarki) – 4,50 rub., a kawa na stacji benzynowej – 7 rub. (herbata – 6 rub.). Ale najfajniejszy jest język Czuwaszy – nic z niego nie rozumiem (oczywiście mówią też po rosyjsku). Chciałem zobaczyć ich stolicę Czebaksary, ale musiałbym nadłożyć 15-20 km, kolejna godzina to min. na zwiedzanie, a dla mnie priorytet to dotrzeć jutro do Kazania bez zbędnego przemęczania się.

Jadąc tradycyjnie już zwalniam w miejscach postojów dla TIRów, ale „naszych” nie widać. Natomiast Rosyjscy kierowcy sami mnie zaczepiają. Od nich to wiem, że jak mogę to powinienem jechać po trasie przez Pietropawłowsk (Kazachstan) – lepsza i krótsza droga. Po południu udało mi się jednak spotkać dwóch „naszych” – wracali już do domu, byli niedaleko granicy chińskiej. Pytali się czy czegoś mi trzeba, ale ja grzecznie podziękowałem. Wówczas postanowili podreperować mój budżet – „przyda się”!

140 km wypadł przed samym miasteczkiem, ale była dopiero 19, więc zjechałem do pobliskich domów, aby poprosić o wrzątek do herbaty. Młoda kobieta dała mi wodę i zaczęliśmy rozmawiać. Po chwili dołączył jej mąż. Jak wypiłem herbatę, zaprosili mnie do domu na zupę szczawiową. Jak zjadłem i zacząłem się zbierać, „bo 20.00, a ja jeszcze nie wiem, gdzie będę spał”, oni na to, że mają klucze od domku znajomej i tam mogę spać! Wieczór spędziliśmy na wspólnej rozmowie zajadając suszoną rybę i popijając lokalne piwo.

dystans dnia – 140,09 km

czas jazdy – 7:58:54 h

średnia prędkość – 17,55 km/h

Czytaj cały Wpis »

12.05.2008r. - 35. dzień wyprawy

Kategorie: Rowerem na Igrzyska - Pekin 2008 | maj 18th, 2008 | by admin | brak komentarzy

Budzik miałem ustawiony na 6.30, ale pospałem sobie trochę dłużej. Później skorzystałem z dobrodziejstwa mieszkania w mieście, tj. ciepłej, bieżącej wody. Było także obfite śniadanie i żywność na drogę (głównie słodycze). A na koniec oczywiście pożegnanie z moimi gospodarzami.

Wyruszyłem ok. 9.30. Wyjazd z Centrum Nożnego Nowogrodu okazał się prosty i dobrze oznakowany. Droga właściwie od samego początku była dobrze „pofalowana”, ale podjazdy były poniżej 2 km i nie przekraczały 12% nachylenia (wg znaków). Ok. 87 km trafiło mi się 15 km fatalnej nawierzchni – w pewnym miejscu doły były po kolana, a droga wąska – nawet TIRy nie próbowały mnie wyprzedzać! Były bardzo ciepło – pierwszy raz cały dzień jechałem w krótkich spodenkach i koszulce. Był lekki wiaterek, który tylko czasami przeszkadzał. Ale przede wszystkim były wspaniałe krajobrazy. Nierówny teren, na którym były uprawy (lub łąki) oraz lasy – głównie brzozowe (zaczyna się!). Tak jakbym jechał przez inną krainę – wszystko uporządkowane, ułożone, nawet chyba czyściej niż we wcześniejszych rejonach.

Odpoczywając w Niżnym N. pomyślałem sobie, że fajnie byłoby na nocleg w Kazaniu (pewne miejsce) dotrzeć w środę wieczorem. To jakieś 400 km, z czego na dziś było 130 km. Ok. 20 wjechałem do wioski, ale na liczniku było 128 km, więc chciałem pojechać do następnej. W niej jednak było dużo straganów z jabłkami, gruszkami i kiszonymi ogórkami. Jeden ze sprzedawców wypatrzył mnie i podszedł do drogi jak go mijałem i dał jabłko i gruszkę!

Nocleg, tradycyjnie już bez większych problemów, dostałem u dyrektora miejscowej szkoły podstawowej. Nagrał na wideo krótki wywiad ze mną, poczęstował dwoma kieliszkami wódki i zaprosił do bani. To był raj dla mojego ciała – pierwsza moja bania podczas tej podróży. Było co prawda tylko 65 stopni ciepła, ale i tak było super. A później do 23.30 była rozmowa przy kolacji. Opowiedział mi wówczas o grupie kolarzy, którzy jadą Moskwa – Pekin i będą w jego Rejonie (jako goście) 15.05.2008 r. – może się spotkamy na trasie.

dystans dnia – 138,15 km

czas jazdy – 7:53:28 h

średnia prędkość – 17,50 km/h

Czytaj cały Wpis »

Książka

  • Przeżyj podróż jako czytelnik
    - Fotografie, zdarzenia, relacje
    - dziennik podróży !
  • Rowerem przez Świat
  • Rowerem na Igrzyska

Kategorie

Archiwa

Inne

Sponsorzy

  • Buzz Marketing
  • MojaHonda.pl
  • MojaHonda.pl

Patronat medialny

  • BikeWorld.pl
  • Odyssei.com
  • bezdroza.pl
  • www.swiatpodrozy.pl