O mnie

Skok Krzysztof, Zdjęcie - Gruzja, Tbilisi - czerwiec 2007
Witam wszystkich !

Strony

Szukaj

Patronat honorowy
POLSKI KOMITET OLIMPIJSKI
Polski Komitet Olimpijski


Meta

Subskrypcja

AdSense

Warto zajrzeć

Archiwum dla lipiec, 2008



25.07.2008r. - 109. dzień wyprawy

Kategorie: Chiny, Relacje z wyprawy | lipiec 30th, 2008 | by admin | brak komentarzy

Wstalem po 5-tej, szybko sie spakowalem i pozegnalem z Zhaog Chun. Do Grot Yungang dotarlem o 6.00.

Zastalem mnostwo osob uprawiajacych poranna gimnastyke. Plan dogadania sie ze strozem co do zwiedzania upadl. Mialem dwie godziny wolnego czasu. Moglem spokojnie zjesc i uzupelnic notatki w dzienniku. O 8-ej zaczalem szukac miejsca do pozostawienia roweru (chinczys\cy wszystkiego musza dotknac, wszystko po przestawiac w rowerze). Po 30 min. udalo mi sie dogadac z obsluga, ze rower stanie za barierka do wykrywania metali i oni beda na niego zwracac uwage.

Same Groty sa bardzo interesujace i warte obejrzenia, ale za 45 min. chodzenia zaplacic 60Y to przesada.

Tam poznalem Grzegorza, ktory samotnie zwiedza Chiny, tylko ze koleja i autobusami. Po zwiedzaniu zaprosil mnie na “bulke i soczek”. O 10-tej jednak rozstalismy sie. Ja ruszylem w droge do Datong, gdzie przyszlo mi walczyc z sypiacym sie komputerem w kafejce internetowej. Internet wyłączał sie lub nie dzialal. Doszlo do tego, ze w ponad 2 godz. tylko przygotowalem relacje z kolejnych 2 dni! Pozniej ponad 2 godz. spedzilem na ulicy w cieniu supermarketow i stojacych obok straganow. Tam zjadlem i uzupelnilem zapasy wody i dzemu. Przy okazji zobaczylem codzienne zycie na ulicy w najgorszym upale, a wlasciwie jego brak. Do 15-stej na ulicy nic sie nie dzialo, a niektorzy sprzedawcy nawet spali!

Przed 16-sta ruszylem w dalsza droge. Na szczescie wyjazd mial malo zakretow, wiec poszlo stosunkowo sprawnie. Droga byla plaska, tylko wiatr momentami dokuczal. Odczuwalem takze, ze jestem w rejonie przemyslowym - przezroczystosc powietrza (widocznosc) byla bardzo mala. Gory, ktore sa stosunkowo nie daleko, sa jakby za chmurami.

Po 19-stej zatrzymalem sie na duzej stacji benzynowej, aby dokrecic luzne szprychy w tylnym kole. Zauwazylem, ze w tym budynku takze mieszkaja ludzie. Poczestowali mnie owocem, ale kiedy zapytalem o mozliwosc noclegu, to machali tylko reka, abym jechal dalej, pomimo ze zaczynalo sie sciemniac.

Kilka kilometrow dalej byla wioska Xuejladian. Tam zajechalem do barakow robotniczych. Tam poczestowano mnie arbuzem, ale na nocleg nie przyjeto. Ale nim zjadlem arbuza pojawil sie Su Rui ze swoim tata i oni zaprosili mnie do siebie do domu.

Specjalnie dla mnie na kolacje mama Su Rui przygotowala Noodle (wym. nudos), czyli makaron, papryka, pomidor, troche miesa i ostre przyprawy. Su Rui napisal mi na kartce w j. chinskim nazwy miejscowosci, przez ktore zamierzam przejezdzac w kolejnych dniach. Zna j. angielski, wiec prawie do 23-ciej siedzielismy i rozmawialismy.

dystans dnia – 75,22 km
czas jazdy – 4:39:15 h
średnia prędkość – 16,51 km/h

Czytaj cały Wpis »

24.07.2008r. - 108. dzień wyprawy

Kategorie: Chiny, Ciekawostki, Relacje z wyprawy | lipiec 30th, 2008 | by admin | brak komentarzy

Wstalem o 5.40. Na poczatek byla szybka toaleta, a nastepnie wspolne sniadanie, na ktore byly boazi, surowka z kapusty, ziemniaki w sosie i zupa ryzowa (woda z ryzem). Najadlem sie do syta, co na sniadanie nie zawsze sie zdarza (co do zasady Chinczycy rowniez malo jedza na sniadanie). O 7-ej rano ruszylem w droge. Jechalo sie dobrze, pomimo ze slonce z kazda minuta swiecilo coraz mocniej.

W miasteczu Fengzhen (tam szukalem mechanika we wtorek) dokupilem tylko wode i jechalem dalej. 20 km za nim zapytalem sie o Wielki Chinski Mur. Po dluzszej chwili udalo sie ustalic, ze jest niedaleko od tej wioski. Ruszylem w gory polna droga i po niespelna 5 km dotarlem na miejsce, czyli do pozostalosci po Murze. Zwykla strata czasu. Tylko widoki byly przepiekne.

Ruszylem wiec do Datong.

10 km przed miastem zauwazylem na nowym, bialym budynku duzy, czerwony krzyz. Ruszylem tam. Poczatkowo spogladano na mnie nie ufnie, ale pozniej kiedy zobaczyli krzyzyk na szyi, wpuszczono mnie do srodka, dano miske wody do umycia i nakarmiono mnie do syta. Nikt nie znal j. angielskiego. Postanowilem pokazac obrazek z Janem Pawlem II - nikt nie wiedzial kto to.

A po wejsciu do kosciola bylem juz na 100% pewny, ze to kosciol protestancki. Dano mi na droge karteczke z adresem kosciola w Datong i pokazano, ze tam dostane jedzenie i spanie. Jako ze bylo 13.40 i bylo goraco, postanowilem jak najszybciej przejechac te 10 km i tam przeczekac najgorszy upal.

Tam na wejsciu spotkalem nastoletnia Chen Chao z mama, z ktora umowilem sie na dluzsza rozmowe po modlitwie. Wowczas nawet pojawila sie jej babcia, ktora “wcisnela” mi 50Y i zaproponowala, abym spal w domu Chen Chao. Niestety, matka sie nie zgodzila twierdzac, ze ma male mieszkanie (tez mi nowosc). Pozegnalismy sie o 17.00. Ja ruszylem na szybkie zwiedzanie.

Bylem kolejno w Gornej Swiatyni Huayan Si (20Y), z zewnatrz widzialem Wieze Bebnow (zamknieta, obecnie stoi po srodku ronda), nie wpuszczono mnie z rowerem do Muru Dziewieciu Smokow (10Y) a na zewnatrz nie bylo gdzie go pozostawic, nastepnie bylem w Swiatyni Shanhua Si. Na koniec, po dlugim poszukiwaniu, dotarlem do Dolnej Swiatyni Huayan Si - byla juz zamknieta, ale podczas wyjscia ostatnich turystow udalo mi sie na chwile wejsc na dziedziniec.

Byla juz 19.15, kiedy ruszalem do Grot Yungang, gdzie zamierzalem dogadac sie ze strozem co do noclegu. Niestety, wyjazd z miasta zajal mi sporo czasu, a po 12 km zlapalem gume w przednim kole.

Bylo juz ciemno, wiec kolo musialem naprawic w centrum miasteczka, otoczony tlumem gapiow. Jeden z chlopakow latarka wspomagal oswietlenie z latarni. Na koniec dla siebie i niego kupilem po napoju, co rozbawilo tlum. Zhaog Chan jednak sie ucieszyl i przy pomocy swojego kolegi sasiada, znajacego j. angielski zaproponowal mi nocleg u siebie. Ma jedna duza, prostokatna izbe. W pierwszej czesci jest piecyk, a wkoncu jest na wysokosci ok. 80 cm blat, na ktory kladzie sie materace i spi (wiele juz takich widzialem).

Dlugo jeszcze siedzielismy w trojke i rozmawialismy.

dystans dnia – 103,12 km
czas jazdy – 6:25:47 h
srednia predkosc – 16,03km/h

Czytaj cały Wpis »