O mnie

Skok Krzysztof, Zdjęcie - Gruzja, Tbilisi - czerwiec 2007
Witam wszystkich !


Strony

Szukaj

Patronat honorowy
POLSKI KOMITET OLIMPIJSKI
Polski Komitet Olimpijski


Meta

Subskrypcja

AdSense

Warto zajrzeć

Archiwum dla maj, 2010



13. dzień wyprawy - 26.05.2010

Kategorie: Ziemia Święta 2010 | maj 31st, 2010 | by admin | brak komentarzy

    Godzinę zajęły nam przygotowania do drogi. O 5.00 ruszyliśmy przy świetle dynama. Dopiero po kilkunastu minutach zaczęło świtać. Pierwsze 78 km przejechaliśmy szybko pomimo bocznego wiatru. Później Ali znowu załapał gumę, ponieważ poszła mu opona.

Nim ją podreperował obok nas przekoziołkowała Dacia terenowa na pole. Trzeba było pomóc kierowcy – nic mu się nie stało.

W Urziceni zapakowaliśmy Alego do ciężarówki jadącej do Bukaresztu i spotkaliśmy się na obrzeżach, gdzie dotarliśmy wymęczeni upałem i silnym wiatrem.

Wjazd do miasta to przepychanka na drodze z samochodami, których jest tam pełno! Tłok był tak duży, że nawet po chodniku musieliśmy się przeciskać! A w dodatku termometry po 18.30 pokazywały w cieniu 32 st.!

Okazało się także, że nie znają swoich ulic i kilka krotnie prowadzili nas na około. Wiedzieliśmy od kolegi, gdzie można tanio zanocować, więc od razu kierowaliśmy się pod wskazany adres. Trochę trwało, ale się udało. Mieszkamy w samym centrum.
Ceny w Rumunii są zbliżone do naszych, a kurs lei i zł jest 1:1.

dystans dnia – 144,07 km
czas jazdy – 8:06:37 h
średnia prędkość – 17,76 km/h

Czytaj cały Wpis »

12. dzień wyprawy - 25.05.2010

Kategorie: Ziemia Święta 2010 | maj 31st, 2010 | by admin | brak komentarzy

    Wstaliśmy po 5-ej, spakowaliśmy się, zjedliśmy śniadanie i  ruszyliśmy w drogę. Droga była przez cały dzień praktycznie płasko, a wiatr był głównie zachodni. Jechaliśmy tempem ok. 20 km/h, robiąc co 30 km przystanki. Bardzo dokuczało nam słońce oraz temperatura przekraczająca 30 st. W cieniu. Jadąc widzimy bardzo dużo rozjechanych zwierząt i bardzo często towarzyszy nam zapach padliny. Po południu wjechaliśmy w teren winnic, a czereśnie są sprzedawane przy samej drodze przez licznych sprzedawców. Niestety, przy naszej drodze nie ma większych atrakcji turystycznych, wartych dłuższego zatrzymania.

Po 90 km Ali zaczął zostawać z tyłu (brakuje mu sił – achillesy ciągle bolą). Po kilku kilometrach złapał jeszcze gumę, a później jeszcze zrobił dziurę w oponie. Do pomocy został mu Kazik, a reszta ruszyła w dalszą drogę celem zorganizowania noclegu.

W miasteczku Ramnim Sarat objechaliśmy kilka hoteli, moteli i kościołów. Do jednego z nich udało się nam nawet wejść – człowiek, który nas wpuścił, mówił tylko trochę po francusku, więc komunikacja była bardzo trudna. Kościół (Cerkiew) z 1755 zrobił jednak na nas wrażenie. Nie pozwolono nam jednak rozstawić obok na trawniku namiotów. Samo miasto to kupa dziur i cyganów – nie zrobiło pozytywnego wrażenia. Na wyjeździe z niego w kierunku Bukaresztu znaleźliśmy Motel La Acunta, gdzie właściciel chciał za pokój 50 lei. Zaproponowałem 10% upustu (na migi), a on to zamienił na 20%! Więc płacimy po 20 lei od osoby. Tam też do nas dotarli Kazik i Ali. Aby uniknąć upałów postanawiamy wstawać o 4.00.

dystans dnia – 172,38 km
czas jazdy – 9:18:51 h
średnia prędkość – 18,50 km/h

Czytaj cały Wpis »

Książka

  • Przeżyj podróż jako czytelnik
    - Fotografie, zdarzenia, relacje
    - dziennik podróży !
  • Rowerem przez Świat
  • Rowerem na Igrzyska

Kategorie

Archiwa

Inne

Sponsorzy

  • Buzz Marketing
  • MojaHonda.pl
  • MojaHonda.pl

Patronat medialny

  • BikeWorld.pl
  • Odyssei.com
  • bezdroza.pl
  • www.swiatpodrozy.pl