O mnie

Skok Krzysztof, Zdjęcie - Gruzja, Tbilisi - czerwiec 2007
Witam wszystkich !


Strony

Szukaj

Patronat honorowy
POLSKI KOMITET OLIMPIJSKI
Polski Komitet Olimpijski


Meta

Subskrypcja

AdSense

Warto zajrzeć

Archiwum dla czerwiec, 2010



35. dzień wyprawy - 17.06.2010

Kategorie: Ziemia Święta 2010 | czerwiec 19th, 2010 | by admin | brak komentarzy

Wstaliśmy o 5 z wielkim trudem – przemęczenie organizmu daje o sobie znać (w nocy śpimy krótko, a w ciągu dnia rzadko). O 5.50 pożegnaliśmy się z obsługą i ruszyliśmy w drogę. Do granicy było ok. 70-75 km – znaki podawały sprzeczne informacje. Spokojnym tempem docieramy na przejście ok. 10.20. Tam płacimy ponownie opłatę wyjazdową, ale tym razem 500 SYP (11 USD) i po wypełnieniu kolejnego druczka otrzymujemy syryjską pieczątkę wyjazdową. Żegnał nas napis “Good by”!

Po stronie jordańskiej było trochę zamieszania, ponieważ pogranicznik sprawdził nam paszporty, ale nie wstawił pieczątek. Dopiero po chwili okazało się, że musimu mieć wize. Początkowo podawali stawkę za wszystkich jako od każdego z nas. Przeraziła nas opłata prawie 100 USD, ale w kantorze nam powiedzieli co i jak. Za wizę ostatecznie zapłaciliśmy po 10 jordańskich dinarów (ok. 12 Euro, 15 USD). Wówczas otrzymaliśmy pieczątki wjazdowe i mogliśmy jechać. Ale była 13.00, potwornie gorąco i nie było Kazika. Postanowiliśmy posiedzieć w cieniu do 15.00. To było dobre rozwiązanie – dojechał Kazik a i upał jakby zelżał.

Po wyjechaniu z przejścia granicznego jedziemy autostrado przez pustynię. Boczny wiatr niesie sporo pyłu. 19 km docieramy do pierwszego miasteczka  w Jordanii. Tam robimy dłuższy postój na posiłek i uzupełnienie zapasów żywnościowych. Za miastem pojawiają się podjazdy – droga momentami staje się bardzo trudna do jazdy. Nie mając zapewnionego noclegu postanawiamy nocować przed Ammanem. Ale i z tym jest problem, ponieważ jest pustynia i wieje silny wiatr. Na niespełna 30 km przed centrum Ammanu trafiamy na stację benzynową. Tym razem obsługa jest wiekowa, ale my idziemy wg standardu – jemy i próbujemy nawiązać kontakt. Udaje się – możemy rozbić namioty a w budynku są sanitariaty.

dystans dnia – 132,93 km
czas jazdy – 7:15:48 h
średnia predkość – 18,29 km/h
dystans całkowity – 4586 km
całkowity czas jazdy – 252:29 h

Czytaj cały Wpis »

34. dzień wyprawy - 16.06.2010

Kategorie: Ziemia Święta 2010 | czerwiec 19th, 2010 | by admin | brak komentarzy

Wstaliśmy o 6 rano. Kilka minut później melduję się w gabinecie Ks. Marka Cieślik, który od Pani Marzeny wiedział już o nas. O 7 rano uczestniczymy we Mszy Św. odprawianej po francusku (z elementami arabskiego i polskiego – m.in. A. Podolski czytał Pierwsze Czytanie). Po Mszy idziemy na wspólne śniadanie, które toczy się w ożywionej rozmowie dotyczącej naszej podróży, ale i farmy, na której znajduje się Kościół. Ziemia jest własnością Francji i przekazana Towarzystwu Jezuitów na czas ich obecności w Libanie. Przed wyjazdem jeszcze ks. Marek nas po niej oprowadza, która specjalizuje się w hodowli 100 krów i uprawie winorośli.

Żal nam było się rozstać, ale droga przed nami choć krótka, to ciężka. Po 7 km płaskich mieliśmy kolejne 21 podjazdu. Akurat w najbardziej stromym miejscu, na 12 km, była odprawa graniczna libańska. Wypełniliśmy druczek, otrzymaliśmy pieczątkę wyjazdową i mogliśmy wspinać się dalej. Za przełęczą było przejście syryjskie. Kolejny druczek i ponowne przepychanie się z arabami w kolejce po pieczątkę wjazdową do paszportu. Następnie było 50 km pofałdowanej drogi do Damszku. Większości jednak było z górki. Po drodze gdzieś został Kazik (zwykle robi sobie zdjęcia lub próbuje rozmawiać z miejscowymi), a na wjeździe do miasta Ali znowu złapał gumę. W czwórkę dotarliśmy na Stare Miasto w okolice Cytadeli i gigantycznego bazaru. Trochę zwiedzamy i szukamy dętki dla Alego. Udaje się nam namierzyć adres sklepu i Ali chce tam podjechać stopem. My po 17 wyjeżdzamy z miasta w kierunku Jordanii. Po drodze robimy zakupy w jedynym spotkanym w Syrii supermarkecie.

Z Alim spotykamy się na stacji benzynowej za miastem. Dętki nie dostał, ale miejscowi z dwóch starych zrobili mu jedną. Wówczas dostaejmy od Kazika SMSa, że jest przed Ambasadą RP w Damaszku i rusza jutro za nami. Zrobiło się ciemno, a my bez noclegu. Jechaliśmy prawie do 22 aż dotarliśmy do stacji benzynowej. Tam swoje zjedliśmy kanapki, po czym zostaliśmy przez młodych chłopaków z obsługi, Hosima i Ahmeda zaproszeni do jedzenia kolacji z nimi ze wspólnych misek. Poźniej  pojawiła się herbata i przy rozmowie na migi ustaliliśmy, że możemy zanocować w opuszczonym budynku w tyle. Nam pasował – było w miarę czysto i cicho.
W Syrii i Libanie panije niesamowity bałagan – kosze na śmieci są praktycznie nie spotykane. Przy drogach leżą wielkie chałdy śmieci wyrzucanych z samochodów.

dystans dnia – 117,82 km
czas jazdy – 6:39:36 h
średnia predkość – 17,69 km/h
max. prędkość – 72,14 km/h

Czytaj cały Wpis »

Książka

  • Przeżyj podróż jako czytelnik
    - Fotografie, zdarzenia, relacje
    - dziennik podróży !
  • Rowerem przez Świat
  • Rowerem na Igrzyska

Kategorie

Archiwa

Inne

Sponsorzy

  • Buzz Marketing
  • MojaHonda.pl
  • MojaHonda.pl

Patronat medialny

  • BikeWorld.pl
  • Odyssei.com
  • bezdroza.pl
  • www.swiatpodrozy.pl