O mnie

Skok Krzysztof, Zdjęcie - Gruzja, Tbilisi - czerwiec 2007
Witam wszystkich !

Strony

Szukaj

Patronat honorowy
POLSKI KOMITET OLIMPIJSKI
Polski Komitet Olimpijski


Meta

Subskrypcja

AdSense

Warto zajrzeć

Archiwum dla 'Ekwipunek'



Części zapasowe w drodze

Kategorie: Ekwipunek, Po powrocie, Poradnik, Przygotowania, Sprawy techniczne, Trasa | styczeń 13th, 2009 | by krzysiek | brak komentarzy

Przed wyjazdem długo zastanawiałem się, jakie części zapasowe zabierać ze sobą, a jakie będę mógł kupić w drodze. Ostatecznie zabrałem ze sobą wszystkie te, które wydawało mi się, że mogę potrzebować. Jednak także w drodze rozglądałem się za sklepami rowerowymi, aby „na przyszłość” wiedzieć, jak ma się sytuacja z ewentualnym zakupem części zapasowych.

Okazało się, że na wschód od Polski można dużo spotkać rowerów górskich, a trekkingowych prawie wcale. Dlatego należy mieć ze sobą wszystkie te części, które nie można zamontować od roweru górskiego. W Rosji widziałem także opony i dętki do rowerów trekkingowych. Jednak jadąc „na Wschód” trzeba pamiętać, że sklepy rowerowe są w większych miastach (w Rosji są one położone od siebie w odległości 400 – 1000 km!). Wszędzie widziałem także tam mechaników rowerowych z tym, że w Rosji mają oni zwykle 18-22 lata, a w Chinach są głównie emerytami. Młodzi czasami nie potrafili wszystkiego wyregulować, a starzy nie wiedzieli co się mi popsuło i jak naprawić, kiedy pokazywałem im uszkodzoną piastę! Dlatego szybko okazało się, że jadąc rowerem firmowym na wyprawę, „ułatwiam” sobie ewentualne naprawy u oficjalnych dystrybutorów Gianta. Tam byli najlepsi mechanicy i mieli katalogi z częściami, więc bez problemu wiedzieli co czym można zastąpić.

Dodatkowo wszystko było gorszej jakości. Jedyne co spotkałem bardzo dobrej jakości to łatki „na zimno” w Chinach. Tam też najłatwiej załatać dętkę – łatki mają wszyscy, a w miastach na każdym większym skrzyżowaniu jest mechanik, któremu można dać załatać dętkę – może jednak nie wiedzieć, jak wyjąć tylne koło! W Rosji co kilkadziesiąt kilometrów też jest zakład wulkanizacyjny, a jedynie w Mongolii jest z tym problem. Gorzej jest jednak z dopompowaniem powietrza. Miałem dętki z wentylem samochodowym, aby nie męczyć się z pompowaniem do 4 atmosfer. Jednak za Uralem była już zazwyczaj tylko możliwość napompowania powietrza do 3 atmosfer!

Czytaj cały Wpis »

Wyżywienie

Kategorie: Ekwipunek, Po powrocie, Poradnik, Sprawy techniczne, Trasa | styczeń 13th, 2009 | by krzysiek | brak komentarzy

Lubię smakować lokalne potrawy, dlatego na drogę nie brałem właściwie żadnego jedzenia. Miałem tylko słoik miodu i kawę zbożową do parzenia w drodze. Resztę jedzenia uzupełniałem „na bieżąco”. Zresztą już po przekroczeniu granicy zaczęło się „dokarmianie”. Ludzie przyjmujący pod swój dach na noc, pierwsze co robili do sadzali do stołu i pytali co bym zjadł. Ja im odpowiadałem, że jem to co oni jedzą. To mi dodatkowo zjednywało sympatię ludzi, którzy byli często bardzo biedni, ale chcieli mnie jak najlepiej ugościć. Ludzie nie bardzo mi wierzyli, że makaron z dżemem też jest dla mnie doskonałym posiłkiem. Jedyne co sugerowałem, to chęć spożywania mącznych i słodkich pokarmów.

We wszystkich państwach mojej podróży kolacje jada się stosunkowo późno i w bardzo dużych ilościach. Czasami bywają dość tłuste. Natomiast śniadania nie wszyscy spożywają, a jeżeli to w małych, lekko strawnych ilościach. Dodatkowo na drogę dawali mi jedzenie. Czasami było go na tyle dużo, że musiałem ich prosić, aby trochę zmniejszyli „paczkę żywnościową”, bo jeszcze nie zdążę zjeść a zepsuje się. W Rosji zdarzało się, że ludzie prowadzący przydrożne bary często sami mnie zaczepiali i proponowali posiłek. W Chinach bardzo popularne było „częstowanie” jedzeniem przez ludzi na ulicy. Czasami ktoś mnie zagadnął i poprowadził do restauracji, gdzie fundował mi obiad, ale zazwyczaj sprzedawcy z ulicznych straganów dawali mi coś do jedzenia. Zwykle było tak, że ja kupiłem sobie po pomidorze, ogórku czy placku smażonym na oleju, a po chwili takie same artykuły spożywcze przynosili mi ludzie. No i oczywiście obowiązkowo częstowali gorącą, przegotowaną wodą oraz butelkowanymi napojami.

Czytaj cały Wpis »

Książka

  • Przeżyj podróż jako czytelnik
    - Fotografie, zdarzenia, relacje
    - dziennik podróży !
  • Rowerem na Igrzyska

Kategorie

Archiwa

Inne

Sponsorzy

  • Główny Sponsor Wyprawy

Patronat medialny

  • BikeWorld.pl
  • Odyssei.com
  • bezdroza.pl
  • www.swiatpodrozy.pl